19 01 04

Moje dni należą do liczb, a noce do historii. Za dnia pracuję jako finansista i prowadzę własną firmę, a gdy zapada wieczór, zamieniam biurowy zgiełk na świat wyobraźni, pisząc powieści inspirowane życiem, emocjami i tym, co ukryte pod powierzchnią codzienności.

Dzielę swoje dni z dwojgiem niezwykłych towarzyszy, kotką Luną i kotem Otisem. Choć różnią się charakterami, razem tworzą wyjątkowy duet, który wnosi do mojego domu spokój, czułość i odrobinę kontrolowanego chaosu. Ich obecność sprawia, że nawet najprostszy wieczór nabiera ciepła i łagodności.

W wolnym czasie lubię spacerować po parku, wsłuchując się w szelest liści i własne myśli. Często towarzyszy mi Luna, idąc obok mnie lub, jak to koty mają w zwyczaju, prowadząc mnie własną ścieżką. Po powrocie czeka na mnie filiżanka truskawkowej herbaty i chwila na zgłębianie psychologii człowieka, dziedziny, która nie przestaje mnie fascynować. Interesuje mnie, jak nasze wybory, emocje i doświadczenia splatają się w niepowtarzalne ludzkie opowieści.

Pisać zacząłem bardzo wcześnie. Już jako dziecko tworzyłem swoje pierwsze historie, choć dorosłość na wiele lat odsunęła mnie od pisania. Wszystko zmieniło się w chwili, gdy rzeczywistość sama upomniała się o nową opowieść, taką, którą obiecałem opowiedzieć.

Napisałem swoją pierwszą książkę z nadzieją, że przyniesie komuś ukojenie i poczucie bliskości. To przypomnienie, że nawet gdy wszystko wokół zdaje się rozpadać, miłość potrafi przetrwać i poprowadzić nas dalej. Bo to właśnie ona staje się naszą siłą, naszym światłem i cichą odpowiedzią w najciemniejszych chwilach.

 

 

Czasem otulam się ciszą wędrując w nieznane.
Czasem trudno za mną nadążyć albo mnie odnaleźć.
Czasem śpię, pracuję albo po prostu mnie nie ma.
Czasem można mnie dostrzec tylko na chwilę.
Czasem zostawiam ślad, by można było za mną podążyć.
Tak jak teraz…